Ten kto kiedykolwiek był chociaż na dłuższej wycieczce w lesie czy w górach, zrozumie na czym polega cała ta sprawa. W kontakcie z przyrodą możemy spotkać się z majestatem i groźną siłą naszej planety której również my jesteśmy częścią. Siła ta nie tylko tworzy i ochrania ale potrafi również z nieubłaganą bezwzględnością zniszczyć, pozbawić nadziei, stworzyć zagrożenie dla zdrowia i życia. Nierozerwalnie związani z przyrodą nasi przodkowie- ludzie pierwotni, oddawali tym potęgom boską cześć. Od tej kapryśnej, często nie dającej się uregulować siły zależało bowiem ich życie lub śmierć. Aby przeżyć musieli stosować się do ściśle określonych reguł. Dziś na tyle ucywilizowaliśmy świat, że nie zależymy już w aż tak dużym stopniu od zmiennej, rozchwianej w swoich łaskach przyrody. Wiele osób ciągnie jednak do tego dawnego sposobu życia, który wszyscy mamy jeszcze zakodowany gdzieś głęboko w genach.

Choć survival jest więc zmaganiem z przyrodą, to także jest z nią współpracą. Uczy pokory, cierpliwości, pokonywania lęku. Tu możemy bowiem nauczyć się radzić sobie z dziką naturą, nie jesteśmy jednak nigdy w stanie jej pokonać. Zależymy od otaczającej nas przyrody możemy się co najwyżej nauczyć tańczyć tak jak ona nam zagra.

W trakcie survivalowych eskapad narażeni jesteśmy na największe niebezpieczeństwa, często ekstremalny wysiłek i wyzwania. W takich sytuacjach, często wielkiego wyczerpania w odludnym terenie, jesteśmy w stanie zobaczyć całą prawdę o sobie i otaczających nas ludziach. Tutaj nie ma udawania, opada większość masek i ukazuje się nam prawdziwe oblicze człowieka.

Te wszystkie przeżycia skłaniają ludzi do większych przemyśleń, zastanowienia się nad sobą i światem. Dla wielu osób które zetkną się z przyrodą w ekstremalnych warunkach przestaje to być zwykła przygoda. Spotkanie to staje się czymś więcej. Przemyślenia tych osób składają się na filozofię survivalu.

Krzysztof Kwiatkowski „Krisek”, pedagog zajmujący się survivalem pisze, że jest on sztuką dostosowania samego siebie, do warunków zewnętrznych, oraz sztuką dostosowania warunków zewnętrznych do swoich potrzeb. Przydatny staje się szczególnie wtedy, gdy zabraknie nam podstawowych środków do życia oraz narzędzi. Survival może być dobrym narzędziem do wychowania, samorozwoju i resocjalizacji. Według Krzysztofa Kwiatkowskiego, w survivalu dominować powinna silna nuta idei wtopienia w naturę, realizowania się w niej, współgrania z nią i innymi ludźmi, szukania w niej własnego człowieczeństwa.

Skąd jednak wziął się survival? Jego początki sięgają początków ludzkości. To co dziś uprawiamy jako hobby, było codziennością dla tysięcy pokoleń myśliwych- zbieraczy, naszych przodków. Gdy większość ludności prowadziła już osiadły, rolniczy tryb życia, sztukę tą uprawiali traperzy i różnego rodzaju wędrowcy. W późniejszym czasie survival zaczął być wykorzystywany w wojsku. Mówi się, że współczesna jego forma narodziła się w armii Amerykańskiej w pierwszej połowie XX wieku. Lotnicy wojskowi byli uczeni jak przetrwać, bez nawiązywania kontaktu z innymi ludźmi po rozbiciu się na terytorium wroga. Niezwykle pomogły w tym nauki pobierane od Afrykańskich czy Indiańskich plemion. Obecnie sztuki survivalu uczy się w większości armii świata, wśród harcerzy, skautów, w organizacjach paramilitarnych itp.