Najbardziej tradycyjnym rodzajem krzesiwa dostępnym obecnie na rynku jest tak zwane „krzesiwo kowalskie” . Zestaw który możemy kupić składa się zwykle po prostu z kawałka odpowiedniego żelaza (stal węglowa) i krzemienia. W ten sposób rozpalano ogień w Europie w czasach średniowiecza, jeżeli ktoś chce więc spróbować swoich sił w metodach naszych pradziadków, może wypróbować tego rodzaju sprzęt. Ilość iskier jest tu mniejsza niż w przypadku nowoczesnych krzesiw, technika jest też nieco trudniejsza. Nauka rozpalania ognia z jego pomocą wymaga więc pewnej praktyki, jednak po ćwiczeniach da się ją opanować.

Nowoczesne krzesiwa powstały na potrzeby amerykańskiej armii. Jak wiadomo zapałki łatwo przemakają i szybko się kończą, zapalniczka też nieraz bywa zawodna. Nowoczesne krzesiwa pozbawione są tych wad. Rozpala się je pocierając nożem o pręt, wytworzony w ten sposób snop iskier może zapalić przygotowaną wcześniej suchą rozpałkę. Do większości dołączane są też specjalne blaszki, zapalające podłożony materiał.  Krzesiwa mogą być używane wielokrotnie, mają zwykle gwarancję na kilka-kilkadziesiąt tysięcy „użyć” ( zwykle im dłuższy i grubszy jest pręt, tym dłużej krzesiwo będzie nam służyło). Używane obecnie stopy metalu dają zwykle duży snop iskier ( krzesiwa „miękkie” dają większy, „twarde” nieco mniejszy)


Rozpalając ogień za pomocą tego narzędzia oddalamy je nieco od naszej rozpałki i blaszką, lub tępą stroną noża energicznie „pocieramy” pręt, starając się skierować krzesane iskry w stronę łatwopalnego materiału. Możemy również oprzeć długie krzesiwo o rozpałkę i pocierając nożem krzesać iskry z nieco bliższej odległości.


Odrębnym rodzajem jest tak zwane krzesiwo magnezowe. Składa się ono z pręta, do którego przyczepiony jest sporej wielkości bloczek magnezu. Chcąc użyć tego narzędzia najpierw musimy zeskrobać kilka łatwopalnych magnezowych wiórków. Następnie podpalamy je krzesząc iskry z pręta (podobnie jak w opisanych wcześniej metodach)


Jeżeli w trakcie naszej wyprawy w góry czy do lasu chcemy korzystać z krzesiwa, warto wcześniej „na sucho” przećwiczyć rozpalanie ognia z jego pomocą